O nas
Tenshin Shoden Katori Shinto Ryu
W Warszawie trenujemy już od 2003r. natomiast moja przygoda z Tenshin Shoden Katori Shinto Ryu (TSKSR) zaczęła się w 1990r. 6 lat trenowałem, później miałem 4letnia przerwę i znowu zacząłem praktykę na stażach. W 2004r. pojechałem pierwszy raz za granice do Czech, gdzie poznałem Senseia Goro Hatakeyamę. W tym samym roku była Francja, gdzie po raz pierwszy mogłem spotkać Senseia Alaina Floqueta i ćwiczyć pod jego okiem. Później Włochy i znowu Czechy. W kwietniu 2006 roku Sensei Hatakeyama przyjechał pierwszy raz do Polski. Trochę tego było Tampl Sur Lot, La Roshell, Brno, Strasburg, Levico, Czorsztyn i Niedzica, Pallazza, Moskwa. W sumie z tymi z Polski naliczyłem jakieś 20 dyplomów ze staży międzynarodowych! (Zdjęcia www.katori.pl)
Przez pewien czas, mimo iż mieliśmy najwyższy światowy poziom treningu, nie udawało się zainteresować tą sztuką walki Warszawiaków. Ćwiczyli głównie studenci, którzy tu przyjechali, Sekcja praktycznie przestała istnieć. Teraz wiemy już prawie na pewno, iż powodem braku zainteresowania była słaba reklama, która nie docierała do ludzi.
Spotykaliśmy się w plenerze, żeby ćwiczyć, przeważnie nad Wisłą i co jakiś czas jeździliśmy na staże, jednak sekcji nie było. Taki stan rzeczy trwał blisko dwa lata.
Długo zastanawiałem się nad tym, czy kontynuować praktykę TSKSR i Aikibudo, czy dam rade i czy w ogóle ma to sens. W miedzy czasie umarł Sensei Hatakeyama. Wszyscy jego uczniowie pozostali w głębokim smutku i nostalgii, co dalej? Nauki Senseia Hatakeyamy różniły się w bardzo znaczącym stopniu od tych, które dawali Sensei Sugino i Sensei Otake. Były dla nas (tak się nam wszystkim przynajmniej wydawało, gdyż nie do końca rozumieliśmy przekaz Naszego Mistrza Goro Hatakeyamy) o niebo bliższe realiom prawdziwej walki. Osoba Senseia Hatakeyamy była dla nas łącznikiem z prawidłową linią przekazu, kontynuowanego od czasu, kiedy to w mistyczny sposób Izasa Choisai Iienao założył szkołę ( o historii można poczytać polecam).
Nie interesując się polityką zajęliśmy się praktyka. Dużo ćwiczyliśmy, a nie mając już mistrza wiele rzeczy musieliśmy odkryć sami, trenując nad Wisłą. Nieraz śmieliśmy się, że mamy największe Dojo ( miejsce ćwiczeń, sala do sztuk walki) na świecie, bo ćwiczyliśmy pod Mostem Siekierkowskim. Często podjeżdżała do nas policja i pytali co robimy, ale odjeżdżali po chwili. Tym ćwiczeniom towarzyszyły długie rozmowy i dywagacje nad zastosowaniem każdego ruchu. Czasami przeginaliśmy ćwicząc po 2 godziny, a na dworze było 20 st mrozu albo 30 st w cieniu. To były ciekawe czasy. W ciepłe miesiące spotykaliśmy się na stadionie Skry i tu na boisku do rzutów doskonaliliśmy technikę. W 2010 odważyłem się ponownie wynająć salę ( jak ktoś wynajmował w Warszawie salę to wie, o co chodzi) i wznowiliśmy treningi reaktywując sekcję od nowa.
Podobna historia miała miejsce w Krakowie, gdzie również reaktywowano sekcję. W promowaniu TSKSR, pomaga nam strona internetowa www.katori.pl, której administratorem jest Justyna Woszczyna i Mateusz Kuduk, który właśnie w Krakowie prowadzi sekcję TSKSR. Na tej stronie można znaleźć informacje o stażach i miejscach ćwiczeń w Polsce i na świecie. Tak jak u nas jest galeria zdjęć i informacje o mistrzu i o instruktorach.
Przez te półtora roku sporo się zdarzyło. Zaczęliśmy współpracę z Aikido i Jodo z Białego Stoku, gdzie ludzie też chcą ćwiczyć prawdziwą szermierkę. 2 razy już byłem u nich na stażu i musze powiedzieć, że ludzie, którzy tam ćwiczą szybko robią postępy. 3 razy również byłem u przyjaciół na Białorusi w Witebsku w prawdzie Ich oficjalnymi nauczycielami są Senseiowie z Moskwy (Regim, Jarosław i Roman), jednak mnie tez zapraszają, gdyż wiedzą, że jestem uczniem Senseia Hatakeyamy i szanują mnie za to. To bardzo przyjemne jak widzi się ludzi, którzy ciężko pracują i wtedy z przyjemnością chce się ich uczyć.
Mało nas, bo tylko 10 osób w Warszawie ćwiczy w tym roku, ale za to przykładnie. Prawie wszyscy są na każdym treningu. Ma to tez swoje dobre strony, bo każdemu indywidualnie mogę poświęci więcej czasu, a wiedzę, którą zdobywałem latami przekazuje w miesiące. Tak to już jest pierwsi mają najtrudniej po śladach już łatwiej dojść do celu.
Naszym zadaniem, jako Sekcji Warszawskiej na chwilę obecną jest zbudować masę ćwiczących, żeby szkoła TSKSR i sztuka walki przetrwała. Potrzeba nam wielu nowych uczniów, żeby kontynuować nauki TSKSR i Aikibudo. Jak to zrobić?
W Warszawie, wyznaczyliśmy już podstawowe cele są nimi:
- Rozwijanie sekcji, która osiągnie do końca tego roku (2011r) 30 zaangażowanych w swój rozwój osób
- Pomaganie zaprzyjaźnionym sekcjom z innych miast Polski i zagranicy przez organizowanie dla nich staży
- Zorganizowanie w październiku 2011r. stażu z Jarosławem Sadriciowem (5 dan Aikibudo i 5 dan TSKSR)
- W listopadzie 2012 zorganizowanie Stażu z Senseiem Floquetem z Aikibudo i Tenshin Shoden Katori Shinto Ryu
- Podczas Staży dla tych, którzy będą chcieli zdawać na stopnie kyu i dan w Aikibudo i Tenshin Shoden Katori Shinto Ryu zostaną przeprowadzone egzaminy
- Do końca 2012 otwarcie drugiej sekcji być może w Łodzi albo w Radomiu
W tym roku w kwietniu byłem na stażu w Moskwie. Jakież było moje zaskoczenie jak na Staż przyszło prawie 200 osób! Staż prowadził Sensei Alain Floquet z Francji i Paul Patrick Armound, który pomógł rozwinąć Aikibudo i Katori Shinto Ryu w Rosji na stronie www.aikibudo.ru można obejrzeć zdjęcia ze stażu. 15 lat temu zaczynali od 5 osób teraz w Samej Moskwie jest ponad 10 sekcji. Pytając o receptę na sukces wszyscy podkreślali, że wzajemna pomoc, wymiana doświadczeń i współpraca między prowadzącymi zajęcia, reklama w mediach i na pokazach oraz uczestnictwo w stażach i egzaminach przyczyniły się do ich sukcesu. To samo mamy zamiar zrobić u nas w Polsce. To nie łatwe zadanie, gdyż nasza mentalność nie zawsze pozwala na wyzbycie się własnego egoizmu dla innych. Jednak robię wszystko, aby takiego ducha przekazać na treningu moim uczniom i często daję im zadanie nauczenia pewnego fragmentu kata (sekwencji ruchów) osoby początkujące. Działa tu prawo zachowania energii czy akcji i reakcji: im więcej dajesz z siebie innym tym więcej do ciebie wraca. A bardziej filozoficznie to, że musisz opróżnić własne naczynie, żeby przyjąć kolejną porcję wiedzy i umiejętności. Pomagając innym tak naprawdę zapoczątkowujesz proces, dzięki któremu po zatoczeniu pełnego kręgu pomagasz samemu sobie. Ale to już temat na forum.
Pisząc o tym, zachęcam wszystkich do praktyki, a dopiero później do „rozkminki” filozoficznej, gdyż w Tenshin Shoden Ryu i Aikibudo najważniejszy jest trening na Sali z partnerem i samemu w domu. Trening ma na celu odkrycie naszych słabości i niedociągnień, a potem ich przepracowanie. Są to indywidualne sprawy prawie u każdego inne. Praca ta, ma również pomóc w rozwiązywaniu wyzwań w innych obszarach życia. TSKSR i Aikibudo nie jest nauczane po to, żeby krzywdzić innych, ale po to, żeby wprowadzać stan harmonii tam gdzie go nie ma. Ucząc się bardzo realnych technik eliminowania bądź unieruchamiania napastnika, zwracamy szczególną uwagę na dobro i bezpieczeństwo partnera, z którym ćwiczymy. Próbujemy osiągnąć poziom umysłu, w którym sytuacja napadu fizycznego na ulicy się nie wydarzy. Choć dla niektórych może to wydawać się dziwne, większość ludzi zajmująca się sztukami walki ( nie mylić ze sportami walki) bardzo rzadko, prawie nigdy nie musi używać swoich umiejętności na ulicy, bo po prostu takie sytuacje się nie zdarzają.
Można by tu całymi godzinami pisać o TSKSR i Aikibudo jednak najlepiej po prostu przyjść na zajęcia i spróbować się w praktyce. Jak to mówią górale „Jak się nie psewrócis to się nie naucys.” Zachęcam wszystkich do aktywnego uczestnictwa w treningu.
Rafał Sałapski

